sobota, 3 sierpnia 2013

Trudno ująć w słowa...

Drogi Przyjacielu!

Czy już Ci mówiłam, że nie wyobrażam sobie swojego życia za rok/dwa? Nie mam pojęcia jak to wtedy będzie wyglądać i podjęłam decyzję - kiedy przyjdzie czas zrobię to bez wahania. Zakończę swoje życie na własnych warunkach.

Nie wiem, czemu Ci o tym napisałam. Chyba wiele chciałabym móc Ci przekazać, ale te wszystkie uczucia jest trudno ująć w słowa. Tego jest za dużo jak na jedną osobę. Jestem tym już trochę zmęczona. Gdyby nie to, że mam cel - schudnąć, bo chcę być piękna (pierwszy raz w życiu) to pewnie zrobiłabym to już teraz.

Nic mnie nie powstrzymuje. Wszystko na czym mi zależy po prostu nie działa. Rodzina, Orkis... życie... to nie jest dla mnie żaden argument... Dlaczego?

Co się ze mną stało?

Nie wiem już sama, co robię. Dlaczego podejmuję takie, a nie inne decyzje, dlaczego się nie odzywam do osób dawniej mi bliskich, dlaczego robię rzeczy, których teraz żałuję, jak kontakty z niesprawdzonym dilerem, oszukującym ludzi, lub strata dziewictwa.

Dla mnie po prostu świat i życie nie istnieje.

Co przez ten czas się jeszcze wydarzyło? Nie wiem. Ciężko jest wszystko podsumować. Mam problem z pozbieraniem myśli, kiedy tu piszę i kiedy się nad tym zastanawiam. Nie chcę już swojej szansy. Dla mnie nie ma przyszłości, więc po prostu myślę, że łatwiej będzie zaakceptować teraźniejsze plany - być super chudą i piękną. Gdy się na tym skupiam - jest lepiej.

Jest lepiej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz