Drogi Przyjacielu!
Doszłam do konkluzji. W życiu czasem trzeba być samolubnym. Gdyby się patrzyło na needs of everyone, czyli potrzeby każdego wokół nas, to moglibyśmy nigdy nie zaznać szczęścia. Nie można przecież pozwolić, aby innych zadowolenie było przyczyną naszej wiecznej niedoli, czyż nie?
Zdaję sobie sprawę, że moje ostatnie posty na tym blogu były posępne i smutne, trochę desperackie. Teraz może uda mi się odmienić tę złą passę i pokazać inną twarz?
Pozostali przestali mnie interesować. Nie jestem wrażliwa. Jestem egoistyczna i samolubna. Patrzę na siebie - na to żeby schudnąć, żeby dobrze wyglądać i robić to, co mi się żywnie podoba. Nic nie poradzę na to, że nie chcę swojego zdrowia psychicznego - doszłam do tego, że gdyby mi bardziej zależało na innych, to może moja motywacja byłaby dużo większa. A teraz - nie mam żadnej, więc to chyba o czymś świadczy.
Jeśli chodzi o samobójstwo - to moja sprawa. Inni sobie z tym poradzą. Nikt w szkole nawet by nie wiedział, bo nikogo to nie interesuje. Pojedyncze osoby - dwa dni się posmucą, założą czarne spodnie i zapomną. Taka jest kolej rzeczy. A ja sobie ulżę. Mnie wtedy będzie lepiej. A pozostałym również - beze mnie.
Na razie nie mam tego w planach na następne dwa tygodnie - w końcu niedługo wyjeżdżam i znowu zaczęłam chudnąć. Mam cel.
Nikt nie powiedział, że to zrobię już teraz, już niedługo. Na razie bez takich - żyję sobie swoim głodowym życiem i nikt nie może mi tego zabronić.
...
Nie chcę wracać do szkoły. Nie z powodu nauki tylko całej otoczki - spotykania się z ludźmi, rozmawiania, uśmiechania się... To jest męczące. Nie chcę tego straszliwie. Gdyby była możliwość założenia niewidzialnej peleryny, żeby mnie WSZYSCY zostawili w spokoju - byłabym najszczęśliwsza. Bez zbędnych pytań i odpowiedzi, udawania, tłumaczenia się, ukrywania, zamykania w sobie... To bez sensu. Ale może... może wcale nie jest mi dane ukończyć 3 klasę...
Aby przekonać się, co przyniesie przyszłość należy ją przeżyć. I niech każdy zrobi to na swój sposób.
Doszłam do konkluzji. W życiu czasem trzeba być samolubnym. Gdyby się patrzyło na needs of everyone, czyli potrzeby każdego wokół nas, to moglibyśmy nigdy nie zaznać szczęścia. Nie można przecież pozwolić, aby innych zadowolenie było przyczyną naszej wiecznej niedoli, czyż nie?
Zdaję sobie sprawę, że moje ostatnie posty na tym blogu były posępne i smutne, trochę desperackie. Teraz może uda mi się odmienić tę złą passę i pokazać inną twarz?
Pozostali przestali mnie interesować. Nie jestem wrażliwa. Jestem egoistyczna i samolubna. Patrzę na siebie - na to żeby schudnąć, żeby dobrze wyglądać i robić to, co mi się żywnie podoba. Nic nie poradzę na to, że nie chcę swojego zdrowia psychicznego - doszłam do tego, że gdyby mi bardziej zależało na innych, to może moja motywacja byłaby dużo większa. A teraz - nie mam żadnej, więc to chyba o czymś świadczy.
Jeśli chodzi o samobójstwo - to moja sprawa. Inni sobie z tym poradzą. Nikt w szkole nawet by nie wiedział, bo nikogo to nie interesuje. Pojedyncze osoby - dwa dni się posmucą, założą czarne spodnie i zapomną. Taka jest kolej rzeczy. A ja sobie ulżę. Mnie wtedy będzie lepiej. A pozostałym również - beze mnie.
Na razie nie mam tego w planach na następne dwa tygodnie - w końcu niedługo wyjeżdżam i znowu zaczęłam chudnąć. Mam cel.
Nikt nie powiedział, że to zrobię już teraz, już niedługo. Na razie bez takich - żyję sobie swoim głodowym życiem i nikt nie może mi tego zabronić.
...
Nie chcę wracać do szkoły. Nie z powodu nauki tylko całej otoczki - spotykania się z ludźmi, rozmawiania, uśmiechania się... To jest męczące. Nie chcę tego straszliwie. Gdyby była możliwość założenia niewidzialnej peleryny, żeby mnie WSZYSCY zostawili w spokoju - byłabym najszczęśliwsza. Bez zbędnych pytań i odpowiedzi, udawania, tłumaczenia się, ukrywania, zamykania w sobie... To bez sensu. Ale może... może wcale nie jest mi dane ukończyć 3 klasę...
Aby przekonać się, co przyniesie przyszłość należy ją przeżyć. I niech każdy zrobi to na swój sposób.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz