środa, 28 sierpnia 2013

Jesteś wszędzie.

Dziś to zrozumiałam. Jesteś wszędzie.

Zrezygnowałam z głupiegu rozpoczęcia tego listu. Wydaje mi się to żałosne z mojej strony... Tak nagle.

Muszę o tym gdzieś napisać, bo mój umysł chce, a nie potrafi sobie tego przyswoić.

To nie do końca jest tak, że jak się bierze psychotropy, to wszystkie problemy znikają. Że nagle wszystko jest w porządku. Oczywiście - to poprawia humor. Przy rodzicach jestem całkowicie normalna, śmieję się, żartuję, FUNKCJONUJĘ - i chyba to jest cel tych tabletek. Ale mam jednocześnie dużo innych problemów. Jeszcze nie tak dawno (dwa tygodnie temu) byłam gotowa się zabić. Wpadłam w ruch pro Ana.

Mam koszmary. Senne. To skutek uboczny silnych leków. Wciąż coś mi się śni, a wszystko z tego wydaje się być metaforycznym odzwierciedleniem mnie i tego co się tam w środku dzieje. Pobyt w psychiatryku. Ucieczka z psychiatryka. Demolowanie stoisk w jakimś miasteczku. Publiczne kłótnie. Samobójstwo. Groźby. Ale też pierwszy dzień szkoły. Przebieranie w szatni na zajęcia sportowe. Omdlenia. "Koledzy i koleżanki z klasy". To wszystko przeżywam w nocy.

Jestem spaczona. To przykre.

Trudno. Niektóre rzeczy należy czasem spisać na straty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz