piątek, 9 sierpnia 2013

Jestem gotowa.

Drogi Przyjacielu!

Nie chcę, żeby to był kolejny ponury list. Ten ma być radosny.

Dzisiaj był cudowny, wielki dzień! Wróciłam do dawnych czasów - te poddenerwowane kroki, ciut adrenaliny i pytanie w kiosku (niby nonszalanckim tonem): Czy kupię u Pani żyletki? I ulga, bo tak. Mam je ze sobą i czuję się bezpieczna oraz szczęśliwa. Dzięki temu wiem, że za każdym razem, gdy będę tego potrzebować - one będą ze mną.

A mogę tego potrzebować dość często.

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz