Drogi Przyjacielu!
Nie chcę, żeby to był kolejny ponury list. Ten ma być radosny.
Dzisiaj był cudowny, wielki dzień! Wróciłam do dawnych czasów - te poddenerwowane kroki, ciut adrenaliny i pytanie w kiosku (niby nonszalanckim tonem): Czy kupię u Pani żyletki? I ulga, bo tak. Mam je ze sobą i czuję się bezpieczna oraz szczęśliwa. Dzięki temu wiem, że za każdym razem, gdy będę tego potrzebować - one będą ze mną.
A mogę tego potrzebować dość często.
xoxo
Nie chcę, żeby to był kolejny ponury list. Ten ma być radosny.
Dzisiaj był cudowny, wielki dzień! Wróciłam do dawnych czasów - te poddenerwowane kroki, ciut adrenaliny i pytanie w kiosku (niby nonszalanckim tonem): Czy kupię u Pani żyletki? I ulga, bo tak. Mam je ze sobą i czuję się bezpieczna oraz szczęśliwa. Dzięki temu wiem, że za każdym razem, gdy będę tego potrzebować - one będą ze mną.
A mogę tego potrzebować dość często.
xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz