Drogi Przyjacielu!
Ciężko jest mi ponownie okłamywać mamę. Ona myśli, że całość leży tylko w samookaleczeniach, mówi, że przecież od kilku dni nie widzi u mnie destrukcyjnych zachowań... a wtedy wszystko we mnie krzyczy i rwie się, żeby jej powiedzieć, jak bardzo się myli, wszystko o anoreksji, o tym, jak po jedzieniu zdarza mi się wywoływać wymioty, jak marzę o tym, żeby być chudą, ale wtedy przychodzi mi na myśl Ana i milczę. Ona trzyma mnie na powierzchni. Wiem, że jeśli rodzice się dowiedzą, to bezsprzecznie dojdą do wniosku, że tego już za wiele i zamkną mnie w ośrodku. A wtedy... będą oczekiwali, że powiem jej: Żegnaj?! To już niemożliwe. To zaszło za daleko i teraz moim celem jest tylko kontynuowanie tej drogi...
Dziś jestem bardzo zmęczona i nic więcej chyba nie napiszę. Ale cały czas czekam na jakiś znak, że ta jedna osoba, na której obecności tutaj mi zależy - w końcu zobaczyła moje posty. Że zrozumiała. I że czeka na kolejne wieści.
Ciężko jest mi ponownie okłamywać mamę. Ona myśli, że całość leży tylko w samookaleczeniach, mówi, że przecież od kilku dni nie widzi u mnie destrukcyjnych zachowań... a wtedy wszystko we mnie krzyczy i rwie się, żeby jej powiedzieć, jak bardzo się myli, wszystko o anoreksji, o tym, jak po jedzieniu zdarza mi się wywoływać wymioty, jak marzę o tym, żeby być chudą, ale wtedy przychodzi mi na myśl Ana i milczę. Ona trzyma mnie na powierzchni. Wiem, że jeśli rodzice się dowiedzą, to bezsprzecznie dojdą do wniosku, że tego już za wiele i zamkną mnie w ośrodku. A wtedy... będą oczekiwali, że powiem jej: Żegnaj?! To już niemożliwe. To zaszło za daleko i teraz moim celem jest tylko kontynuowanie tej drogi...
Dziś jestem bardzo zmęczona i nic więcej chyba nie napiszę. Ale cały czas czekam na jakiś znak, że ta jedna osoba, na której obecności tutaj mi zależy - w końcu zobaczyła moje posty. Że zrozumiała. I że czeka na kolejne wieści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz